Design

Historia bluzki podstawowej cz. 2

Tak jak obiecałam, przychodzę z kontynuacją poprzedniego wpisu. Kiedy okazało się, że prototyp bluzki leży na mojej cioci dużo lepiej niż na mnie i całe przedsięwzięcie ma jednak potencjał, ochoczo wzięłam się za krojenie tej samej formy z materiału docelowego. Był to zresztą nie byle jaki materiał – tkanina Karelia z Textilmaru w moim ulubionym kolorze, czyli intensywnym różu. Jest mięsista, plastyczna, lekko lejąca, przepięknie się układa i przyjemnie się nosi.

Proces szycia przeszedł na szczęście bez większych rewelacji. Może oprócz tego, że musiałam skrócić zamek rozdzielczy, który wszywałam na tyle – najpierw nie mogłam poradzić sobie z wyrwaniem nadprogramowych ząbków, a potem trochę się namęczyłam, żeby przyzwoicie wykończyć taśmę. Poza tym wykorzystałam wcześniej przetestowane na prototypie techniki, uniknęłam też wielu błędów, które popełniłam poprzednim razem. Dzięki temu udało mi się osiągnąć efekt, z którego jestem bardzo zadowolona, żeby nie powiedzieć dumna <3

A skoro udało mi się rozpracować bluzkę, postanowiłam pójść za ciosem i zmierzyć się ze spódnicą. Tu obyło się bez większych rewelacji, ale nie była to moja pierwsza tego typu spódnica, więc można powiedzieć, że jakies doświadczenie już miałam.

W ten sposób powstał próbny komplet – prosty, klasyczny, ale co najważniejsze, mój od początku do końca. Przygoda z konstrukcją jest naprawdę fascynująca i mam nadzieję, że będę mogła rozwijać się w tym kierunku. A na razie czas przedstawić efekty dotychczasowej pracy – tym razem na mojej cioci, czyli modelce, która uratowała całe przedsięwzięcie <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *